środa, 3 lipca 2013

Zebrało się na wspomnienia

Dzisiaj siedzę w domu i słucham radia 100% Justin Bieber. Leci "Never say never" a ja drę się na cały dom w nadziei że mnie nikt nie usłyszy. Przypomniało mi się, jak kiedyś wspólnie z ekipą zawsze w piątek o 19.00 na kotku.pl śledziliśmy listę przebojów i wyzywaliśmy czemu znowu na pierwszym miejscu jest California Gurls zamiast NSN a jeśli było - to był raj. Pamiętam jeden dzień kiedy tak się nie stało, śmiałam się z dziewczynami, potem była pizza i o 20.00 rozpoczynał się Harry Potter (nie pamiętam już jaka to była część) ale to było niesamowite. Wtedy nie uważałam się za Belieber, po prostu byłam fanką. I żałuję. Gdzieś w podświadomości chciałam go w swoim życiu, ale nie miał mnie kto wspierać. I zajęłam się blogami. Poznałam Jagodę. Moja pierwsza poważna przyjaźń w internecie. Wspólny blog grupowy, potem fora RPG a potem gazetki blogowe lub normalne opowiadania, pamiętniki. Zostawiła ślad na moim życiu chociaż już praktycznie nie rozmawiamy, już od roku raczej nie kontaktujemy się przez mejl. Jest starsza i jestem ciekawa czy się ożeniła już z Danielem, ostatnio pisała że się jej oświadczył.

A z Justinem będę zawsze. Dzisiaj też mija 100 dni od jego koncertu w Polsce! Wierzę że na jakimś w końcu będę. Zaraz w radiu będzie Believe i Overboad, czyli to znaczy, że dwie najpiękniejsze piosenki. Justin is my lifesaver. Demi zresztą też. W Believe go kocham. Ma rację. Gdyby nie jego Beliebers nikt by nie dowiedział się że ktoś taki jak Justin Bieber istnieje. Kocham go.

Wczoraj też odbył się zlot Beliebers w moim mieście :')
Przełamałam i byłam prawdziwą sobą. Śpiewaliśmy jego piosenki, wszyscy się do mnie zagadywali, ja do nich, było niesamowicie. Po fotkach i konkursach poszliśmy do Maca, zaprzyjaźniłam się z paroma osobami które mi powiedziały że jestem niesamowita :) wracaliśmy, krzyczeliśmy "Justin? Bieber!" a jakiś barman powiedział że idziemy się utopić nad rzekę (WAJTEFEJ) to dziewczyny go zhejtowały i dobrze :P potem śpiewaliśmy, kiwaliśmy do jakichś staruszków na rejsie i krzyczeliśmy imię i nazwisko naszego idola :D omfg było zajebiście. Planują już następny zlot. A jutro się dowiem czy dostanę się do liceum.

Be alright,
xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz